Krótkie recenzje zakończonych dram

She Was Pretty, D-Day, Sassy Go Go

She Was Pretty

Ocena: 36/100

Naprawdę nie pojmuję, co takiego w sobie ma Hwang Jung Eum, że ostatnio czego się nie tknie, to jest hitem… Pomijając już moją nienawiść do jej beznadziejnego aktorstwa w większości te dramy nie są warte uwagi. SWP początkowo fabularnie było ciekawe, ale potem już coraz gorzej, a ostatnie 6 odcinków było po prostu nudne jak flaki z olejem (aż na koniec rating zaczął spadać W KOŃCU 😛 ). Park Seo Joon niestety kontynuuje swój „upadek” po świetnej roli w Witch Romance dwie proste jak cep role „flower boyów” tu i w KMHM – szkoda jego talentu na takie rzeczy. Jeśli już za coś mam pochwalić tę dramę, to za ewidentnie najlepszą rolę Siwona w jego karierze – owszem bohater był głupkowaty, ale w nieirytujący, a bawiący widza sposób i za to zachowanie równowagi należą mu się brawa 😀 Muzycznie słabiutko, technicznie średniawka, do jakiej przyzwyczaiło mnie przez ostatnie lata BON Factory. SWP to chyba najbardziej przeceniona drama w tym roku. Totalnie wtórna, w drugiej części naprawdę nudna komrom z idiotką niemającą ni krzty talentu, która po przemianie w „ładną” była brzydsza niż na starcie 😛 Tyle XD

D-Day

Ocena: 57/100

Ponad 10 milionów dolarów budżetu widać było zwłaszcza w pierwszych odcinkach. Tak dobrych efektów to próżno szukać nawet w BIG3. Jednak nie przysłoniło to głównego mankamentu D-Day, czyli bardzo niemrawego scenariusza. Akcja była tworzona tak, że często nie czuć było emocji, które powinny nam towarzyszyć. Ot tu kogoś ratują, tu uciekają, tu jakaś przewidywalna do bólu intryga, ale przynajmniej mnie to zbytnio nie ruszało. Leciało, a ja bez większego zaangażowania brnąłem w to do końca. Aktorsko nie ma się za bardzo do czego przyczepić, ale też ciężko przyznać, żeby ktoś tu wyraźniej błysnął formą… Muzycznie przeciętnie zwłaszcza jak na SM, efekty w większości bardzo dobre, ale reżyseria już momentami kulała. D-Day to druga próba jTBC z dramą katastroficzną. Pierwsza próba była klapą. Tu jest lepiej, ale całościowo i tak baaardzo przeciętnie. Najlepsze ewidentnie pierwsze odcinki z świetnymi efektami.

Sassy Go Go

Ocena: 54/100

Krótka, ale całkiem przyzwoita seria szkolna, która gdyby nie niedorzeczna i słaba „antagonistka”, miałaby dobre kilka punktów więcej. Oczywiście zero odkrywczości, ale znajdziemy tu wszystko to, co szkolne dramy powinny zawierać. Lekkość, fabułę o przyjaźni, miłości, dążeniu do celu. Podane to zostało w 12 odcinków, dzięki czemu praktycznie nie mamy przestojów. Aktorsko naprawdę fajnie prócz antagonistki, którą potem jeszcze główni bohaterowie próbowali „wybielić” – to nie moja bajka. Muzycznie nico, reżyseria w miarę. Sassy Go Go spodoba się wszystkim fanom takich klimatów. W czasie, gdy niewiele produkcji jest naprawdę dobrych (a spora część z nich to sageuki i kobyły ponad 20-epowe), ta produkcja przyniesie z sobą niezłą porcję rozrywki 🙂

Wkrótce kolejne recki.

Reklamy

About Jordi


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: