Krótkie recenzje zakończonych dram

Hyde, Jeckyll And Me, Kill Me Heal Me

Hyde, Jeckyll And Me

Ocena: 68/100

Szczerze nie rozumiem, dlaczego tak bardzo „pojechano” po tej dramie. Owszem potencjał był ogromny i go nie wykorzystano, ale zła ta drama też nie była. Pierwsze odcinki nudnawe, ale od 4-5 im dalej tym lepiej z kulminacją tego w odcinku 12-13. Później trzymanie w miarę dobrego poziomu i dopiero od 17 odcinka coraz niższy poziom z kulminacją słabizny w ostatnim epie. Można zarzucać megapowolnie rozwijającą się fabułę, ale mnie to szczerze nie przeszkadzało aż tak. Może dlatego że i Hyun Bin i Han Ji Min zagrali naprawdę dobrze. Największe brawa należą się Sung Joon, którego to najlepsza rola w karierze i to ewidentnie. Demoniczny doktor psychopata wypadł mu rewelacyjnie!!! Do OST czy reżyserii też nie mam zastrzeżeń. Do dziś mam na telefonie Baek Ji Young, Kim Bum Soo, czy wesołą bardzo piosenkę Snuper.

Hyde, Jeckyll And Me w Korei był klapą. Nie rozumiem tego, bo mimo powolnie rozwijającej się fabuły była ona postokroć lepsza od badziewia zaserwowanego nam w Kill Me Heal Me. Polecam dramę osobom przyzwyczajonym do dość typowych romansów koreańskich. Mnie ta drama podobała się o wiele bardziej od wspomnianego KMHM.

Kill Me Heal Me

Ocena: 44/100

Drama bardzo dziwna. Już sam pomysł aż 7 osobowości w jednym ciele mnie przerażał. I jednak dobrze przeczuwałem, że scenarzystka nie zdoła uciągnąć tematu, żeby wyszla z tego dobra historia. Chaos w przemianach był ogromny. Po kilku odcinkach szczerze głowa mnie bolała, bo co nuż wyskakiwała inna osobowość, a fabuła stała totalnie w miejscu. Dodajmy do tego BEZNADZIEJNĄ postać głównej bohaterki zagraną przez BEZNADZIEJNĄ najgorszą w Korei aktorkę ostatnich lat, to wychodzi coś, na widok czego puszczałem pawia za przeproszeniem.  Sytuacji nie ratował WSPANIAŁY wprost Ji Sung udowadniający swój ogromny talent – przy tej kobicie wysiedzieć się nie dało choćby 3 minut… Psuła wszystko babsko koszmarne bez polotu piszczące w niebogłos. Także Park Seo Joon po świetnej roli w Witch Romance wrócił do byle czego, czyli „kwiatowego” chłopca. Jak już wspomniałem scenariusz nie jest nawet choćby przeciętny. Po 2-3 odcinkach wiadomo kto co jak i gdzie i do końca żadnej frajdy nie sprawiało śledzenie fabuły. Końcówka bardzo na odwal się i bez polotu. Do reżyserii cieżko się przyczepić, natomiasy OST bardzo słaby i niezbyt zachodzący w pamięć. Byle jakie melodyjki śpiewane przez „noname” w większości. KMHM to bardzo przeceniana drama. Choć jeśli ktoś chce obejrzeć 10 epów durnoty to proszę bardzo… Dla mnie niewarte poświęcenia 20 godzin… Ja już po 4 epie przewijałem spore fragmenty…

Wkrótce kolejne recki.

Reklamy

About Jordi


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: